piątek, 13 listopada 2009

..

'Każdy czasem, siedząc w za dużym swetrze, kieliszkiem wina na parapecie i beznadziejnym filmem w telewizji zadaje sobie pytanie:
gdzie się podziało moje życie?'


Tak, mój dzisiejszy dzień tak wygląda. Herbatka i sru. 


Dziś kolejny dzień z serii chyba będę w najbliższym czasie chora, mimo że nic większego mi nie dolega. W sumie, w tej chwili jedyną rzeczą, która faktycznie przeszkadza mi prawidłowo funkcjonować od jakiś 3 dni to ten cholerny ból głowy,  no i fakt, że jest mi troszkę słabo. Nauka chemii po nocach poszła w piizdd... ale cóż. W poniedziałek rano Horoda mi wszytsko jeszcze raz wytłumaczy. Tzn. chyba umiem, ale tak na wszelki wypadek. To może nawet zbiję się na piąteczkę, co będzie nie byle jakim wyczynem w moim przypadku. Tak, byłam dzisiaj rano nawet po świeży chleb w Lidlu (tak! zajebombastyczne pieczywo mają!) i kurcze, facet mnie oszukał, wydał mi za mało kasy, ale oczywiście, ja jestem na tyle nieogarnięta i neiprzytomna, że jako cień człowieka nie zauważyłam tego. A no od dziś mój piesek moze was gryźć do woli, jest zaszczepiona przeciwko wściekliźnie. Dzisiejszy dzień miał mi, tak w ogóle upłynąć pod znakime uczenia się biologii na kuratoryjny konkurs, ale cóż, jeszcze nie zaczęłam. A, no i jeszcze to durne odkurzanie..
Wgl to kupiłam sobie dzisiaj taki zajebiaszczysty kalendarz na rok 2010 xD już się nie mogę doczekać stycznia.
W pewnych sprawach nie obowiązuje powiedzenie 'lepiej później, niż wcale'. Ja już skończyłam i nie chce do niczego wracać. Już nie.
A jutro czeka mnei meeting z Dusiakiem, którą z tego oto meijsca serdecznie pozdrawiam : ***
I chciałabym podkreślić, ze moje 'Spoczi' i 'Oksy' już nie są moje, gdyż wszyscy zaczęli tak mówić : <
Cześć.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz